Swędzi mnie w głowie
Nie wiem, kiedy to się kończy, a kiedy zaczyna. Mocno dobijające jest istnienie w dysonansie pomiędzy mną a obecnym stanem rzeczy. Najdrobniejsza prognoza zarodka zmiany zostaje z jakiegoś powodu stłumiona, a spojrzenie na wszystko z wyższej perspektywy ugarzknia i paraliżuje każde najmniejsze nieśmiałe drganie w ciele. Przeraża mnie myśl o niepełnym pojęciu determinacji moich czynów, strach myśleć, gdzie zaprowadzi mnie ta przypadkowa wypadkowa. W przykrym niepojęciu stanu rzeczy chodzę, kursuję i gubię się bez drogowskazu, potem siedzę i czekam aż coś się stanie, a nic się nie dzieje. Drobne i smaczne błahostki starają się w swojej banalnej prostocie uleczyć przykry nieokiełznany stan mojej zguby. Nie wiem, kiedy to się zaczyna, a kiedy kończy.